dostałem takiego spama dzisiaj

spam spamem, ale fajny

Podział szefów
Szefów dzielimy na 5 grup:
1. Pedałów.
2. Superpedałów.
3. Antypedałów.
4. Pedałów-magików.
5. Pedałów-pirotechników.
Dlaczego
Szef pedał mówi: „Ja Cię Kowalski wypierdolę…”
Szef superpedał mówi: „Ja Was wszystkich wypierdolę”.
Szef antypedał mówi: „Ja się Kowalski z Tobą pierdolić nie będę”
Szef pedał-magik mówi: „Ja Cię Kowalski tak wypierdolę, że ty nawet nie zauważysz kiedy”
Szef pedał-pirotechnik mówi: „Ja Cię Kowalski wypierdolę z hukiem”.
P.S.
Jest jeszcze Szef pedał-McGyver: „Ja Was Kowalski wypierdolę w kosmos gołymi rękami…”

Moja jednoaktówka

Sztuka jednoaktowa:
„Tragedia upadającego grzyba!”
(wlasciwie nie chodzi o jednego, konkretnego grzyba,
ale o miliony grzybów – które utworzyły już swoje społeczeństwo.
Jak wiadomo tragedia jednostki zawsze bardziej do nas trafiała, dlatego w tytule jest JEDEN GRZYB)

Scena 1.
port morski w gdańsku.

tankowiec: dzieńdobry, domestos wiozę
celnik: dome-co?
tankowiec: „Zabija wszystkie grzyby”
celnik: AAA na polsacie reklamowali
tankowiec: Na jedynce też
celnik: być może..
tankowiec: sorry Panie, ale śpieszę się do Grecji. Podobno oliwki zachodzą im grzybami, a chłopaki mają Olimpiadę niedługo więc byłaby to porażka reprezentacyjna… wiesz Pan, każdy się dziś lansuje. Pozatym przekreśliłoby to ich nieśmiałe ambicje o unii europejskiej, tak jak my przechlapaliśmy sobie oscypkami. No! Przede mną długa droga.
celnik: słuchajno Pan… mam zapisany spory spadek po teściu… ale ten nie chce fiknąć, grzyb jeden… może gdybyś mi tak pan odstąpił małą porcyjkę tego DOMINOSU to wskazałbym Ci drogę na skróty.
tankowiec: serio?
celnik: śmiertelnie serio..
tankowiec: masz.

daje

celnik: dzięki.

bierze

celnik: a wiec tak.. płyniesz Pan Pomorskim, potem Kujawsko Pomorskim, następnie Wielkopolskim, a potem już jak w mordę strzelił.
tankowiec: czy to bezpieczne?
celnik: jasne! jeszcze żaden statek nie wrócił, żeby się poskarżyć!
tankowiec: ahoj, niech Ci bóg w dzieciach wynagrodzi.

powoli zanuża się w Pomorskie..

celnik: ahoj, ahoj… a hoj Cię moje bachory obchodzą!

Scena 2.
las w Wielkopolsce. (miałbyć to Wielkopolski Park Narodowy, ale nie znaleźli się sponsorzy do superprodukcji. Z budżetowego punktu widzenia, jesteśmy więc tylko filmikiem offowym)
Tata grzyb spaceruje sobie po lesie ze swoim synkiem grzybem.

synek grzyb: Tato, tato! Jak będę duży to zostane Muchomorem! Królem wszechzła wśród grzybów, kropkowanym zabójcą nocy!
tata grzyb: idioto… jesteśmy tylko psiakami! naszą egzystencję zawdzięczamy nagłej potrzebie skundlonego owczarka… a pozatym nie podobają mi się Twoje zapędy satanistyczne. Musisz przestać słuchać tej szatańskiej muzyki.
synek grzyb: ale Tato! borowik może tego słuchać!
tata grzyb: bo to jest borowik szatański…
synek grzyb: aaahhh…

wbiega stado przerażonych smerfów

smerfy: aaaaa! wchodźcie do naszych grzybowych domków! Gargamel nas tam nie znajdzie!
tata grzyb: żaden niebieski knypas nie będzie we mnie wchodził. Chyba wam się bajki pomyliły!
synek grzyb: tato, twardy z Ciebie psiak!
tata grzyb: mam honor! moj ojciec to Szarik!

wbiega Gargamel

gargamel: przestańcie wreszcie uciekac!
smerfy: ale ty chcesz nas wszystkich zjeść.
gargamel: fakt faktem, upichciłbym se jednego z was, tak dla smaku, od święta, w niedziele. Ale nie jestem na tyle głupi by holocaust smerfowy przeprowadzać! gdzie bym wtedy pracował? mam stały angaż i nie zamierzam sie z nim rozstawać!
smerfy: to po co nas gonisz.
gargamel: bo musze was ostrzec! w naszym kierunku plynie niebezpieczny tankowiec! nie wiadomo co przyjdzie mu do głowy. musicie się ukryć. Nie możecie zginąć, bez Was nie istnieję! jestem osobą medialną i chciałbym by tak zostało!
smerfy: ale gdzie możemy się ukryć?
gargamel: spokojnie, wszystko przemyślałem. mam tutaj taki przeciwpancerny garnek, posłuży Wam za schron.
smerfy: dziękujemy Ci gargamelu.

wskakują do gara

gargamel: (z uśmiechem) nie ma sprawy.

gargamel ucieka. dziwnie podniecony.

synek grzyb: to straszne!
tata grzyb: nie przejmuj sie, uciekniemy.
synek grzyb: ale jak? przecież rośniemy w ziemi!

wymieniają znaczące spojrzenia

razem: AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

scena 3.
krajobraz Pomorski. płynie tankowiec.

tankowiec: Niesamowita sprawa, gdybym wcześniej odkrył, że da się tak na skróty pływać, miałbym więcej czasu dla siebie. Chociaż lepiej późno niż w cale. Zaraz, zaraz! Żona myśli, że wrócę do domu za tydzień. Ale w takim tempie…

liczy coś w pamięci

Zajmie mi to tylko 2 dni! Czyli 5 dni dla siebie! HE HE! Drżyjcie Bułgarskie dziewczęta!

scena 4.
las w Wielkopolsce.

synek grzyb: mam pomysł!
tata grzyb: jaki?
synek grzyb: grzybek halucynogenek!
tata grzyb: mamy ćpać?
synek grzyb: tato! przecież nie jesteśmy kanibalami! to mój ziomal z podwórka!
tata grzyb: zabroniłem Ci sie przecież kolegować z dealerami!
synek grzyb: on nie jest dealerem! …. jest włamywaczem…
tata grzyb: Młody człowieku, czuję że będziemy musieli sobie porozmawiać… ale nie teraz. Dzwoń do niego.

dzwoni

scena 5.
krajobraz Kujawsko Pomorski. płynie tankowiec.

tankowiec: Krucafiks! Vasco da Gama zamiast pieprzyć się z Przylądkiem Dobrej Nadziei mógły sobie pruć Saharą! Tak czy siak wylądowałby w Indiach. Do tego zostałby wzbogacony o nowe doznania wzrokowe zwane fatamorganą… podobno to lepsze niż grzyby halucynogenne!

scena 6.
las w Wielkopolsce.

synek grzyb kończy rozmowę

tata grzyb: i co?
synek grzyb: ustawił się z Hubą na browara. Ma dla niego towara.
tata grzyb: Podobno jest włamywaczem a nie dealerem.
synek grzyb: eeee tak, włamuje się do systemu…
tata grzyb: no to jest hakerem.
synek grzyb: …systemu nerwowego.
tata grzyb: Czy oprócz samych złych wieści masz dla mnie jakąś dobrą?
synek grzyb: eeeee świeci słońce.
tata grzyb: AAAAH! po kim Ty masz inteligencję, co?!. ehhh…… co my teraz poczniemy? gdyby tylko zrobił mnie ten głupi pies z „niekończącej się opowieści” – odlecielibyśmy.
synek grzyb: on latał?
tata grzyb: latał, sikał. pełen serwis. zaraz! przypomniały mi się słowa z takiej piosenki „OOO MOGĘ WSZYSTKO!”. Wiem! Musimy tylko uwierzyć w siebie!
synek grzyb: jak to?
tata grzyb: musimy sobie wyobrazić, że mamy skrzydła!

wyobrażają sobie.
nagle pojawiają im się skrzydła.

tata grzyb: w pytę, co nie synalek?
synek grzyb: tata! wypas!

tata obserwuje skrzydła synalka, zauważa że są wyraźnie inne.

tata grzyb: lecimy. tylko pamiętaj! jeżeli wzbijesz się za wysoko – słońce rozpuści Twoje woskowe skrzydła i spadniesz w dół.
synek grzyb: (mruczy) trudno jest spaść w górę..
tata grzyb: (kontynuuje) jeżeli zaś polecisz lecieć za nisko, to będzie to beznadziejnie wyglądało. a wogóle po kiego grzyba wyobrażałeś sobie takie marne woskowe skrzydła?

mówiąc to, dumnie prezentuje swoje odrzutowe silniki na tytanowych skrzydłach.

synek grzyb: …
tata grzyb: nieważne, lecimy!

lecą. synek grzyb ciężko, ale sobie radzi machając prymitywnymi kończynami. tata grzyb ewidentnie szpanuje – leci prezentując swój głupawy uśmieszek.
po chwili zalicza gałąź, a następnie glebę.
synek przerażony dolatuje do niego.

tata grzyb: „WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ…”

Scena 7.krajobraz w Wielkopolsce.

tankowiec: Ale tu ładnie.. Zieleń, piękne niebo, ptaszki latają. Gdzieś w okolicy jest chyba Poznań. Podobno słynie ze słowików. „Przyroda bracie, przyroda” zawsze to powtarzałem. O jaki zielony las. Hmm w sumie mogę sobie pozwolić na chwilę przerwy – czas mnie nie goni. Odpocznę sobie i nazbieram gumijagód.

Scena 8.
las w Wielkopolsce.
słychać odgłosy zbliżającego się tankowca.

synek grzyb: to juz koniec! ten piekielny tankowiec zmiecie nas z powierzchni ziemi!

wszystkie grzyby słysząc to wpadają w panikę

grzyby: AAAA musimy coś zrobić!
grzyb1: co proponujecie?
grzyb2: trzeba go powstrzymać!
grzyb3: ale jak?
grzyb4: zatopić go, żeby nas nie zmiażdżył!!!!

konsternacja

grzyb5: a czym się zatapia tankowce?
grzyb6: tym samym czym inne podobne.
grzyb5: czyli?
grzyb6: lodowcem.
grzyb5: kto tego dokona?
grzyby: Rydz!

wchodzi Rydz

Rydz: nie pozwolę by jakiś tankowiec zabijał moje kobiety i dzieci! Już ja z nim pogadam!

pojawia się tankowiec

tankowiec: (nuci) zobacz sam, jak gumisie skaczą tam i siam.
Rydz: zatrzymaj się!
tankowiec: bo gumisie cały świat już zna
Rydz: stój!
tankowiec: gumiś to fajny miś.
Rydz: ani kroku dalej! nie słyszy mnie. obawiam się, że muszę uciec się do ostateczności!

Rydz wyciąga lodowiec po czym atakuje nim tankowiec. Tankowiec jest ranny.

tankowiec: AAAAAAh! Jestem ranny! Zranił mnie grzyb! Zaraz utonę niczym Tytanik 14 kwietnia! Nienawidzę Was grzyby, życzę Wam jak najgorzej!

tankowiec tonąc chwyta Rydza.

tankowiec: lepszy Rydz niz nic!

utonął. utonęli.

synek grzyb: Rydz poświęcił się za nas wszystkich! Jest bohaterem.
grzyby: hurrraa!! Nigdy Ci tego nie zapomnimy!
tata grzyb: oddał swoje życie aby inni mogli przetrwać.

Przez dziurę w tankowcu wypłynął domestos – „zabija wszystkie grzyby”, rozprzestrzenił sie na całą Wielkopolskę stopniowo czyniąc to co do niego należy… „lepszy Rydz niż NIC?”

EPILOG

W ten oto sposób wszyscy grzybiarze z Wielkopolski zostali bezrobotni. Aby ich rodzinne tradycje nie wyginęły na zawsze, byli zmuszeni tymczasowo zmienić profesję na hodowców grzybów. Zaczęli od pozostawiania otwartego mleka przez miesiąc, teraz są na etapie serków pleśniowych… liczą że uda im sie odzyskać gatunek.
Przypadek Rydza stał sie inspiracją dla muzułmańskich fanatyków religijnych. A Gargamel szuka nowej pracy.

moj rap

kiedyś się nudziłem.

pociachałem piosenkę Eminema ’till i collapse’ tworząc sobie podkład.

spisałem słowa piosenki, która zainspirowała mnie do zrobienia całego tego utworu.

i zarapowałem. 3 profesjonalne głosy!

myślę że mogłbym zbić niezłą kasę na polskim rynku hiphopowym.

utwór do sciagniecia tutaj

yo!

Tajemnice edwarda

Edward wmawiał wszystkim że jeżeli chodzi o oglądanie sztuk w teatrze, stosuje system ‚do trzech razy sztuka’…my jednak wiemy że chodziło o jego dość spóźniony system łapania informacji w locie… po prostu aby coś skumać potrzebował wielokrotnego powtarzania. Współczujemy żonie.

Radioaktywny

Wczoraj wykazałem się niesamowitą aktywnością, a mianowicie kupiłem sobie radio. Jestem teraz wysoko radioaktywny. Radio to odtwarza plyty cd i radio. Problem jest z tym drugim, bo mi antenę z samochodu urwali :-)
W kazdym razie razem z moją mocą 51Wx4 mogę robić niezły szpan na ulicach miasta. Trudnym elementem będzie zimny łokieć, bo w zimie, zimny łokieć staje się łokciem bałwana. A ja nie lubię bałwanów. Pozdrawiam i całuję.
Radioaktywny niedoszły bałwan.

prt kaloryfer!

22:57:33 mroczne_kalesony1
musze z nim troche pogadac
22:57:37 mroczne_kalesony1
bo na chama wyjdę
22:57:37 mroczne_kalesony1
:-/
22:57:42 jola
ktos Ci broni?
22:57:47 mroczne_kalesony1
tak
22:57:57 mroczne_kalesony1
broni… sława
22:58:01 mroczne_kalesony1
Bronisława!

tajemniczy mejl

dostałem właśnie takiego mejla:

hmm..NIe uwazasz, ze podanie maila w broszurce informacyjnej(Romeo i Julia) zostanie odczytany jako szczyt desperacji?

odpisałem tak:

lub za szczyt poczucia humoru.. ale widzę, że w temacie „szczytowania” to Ty zbyt dużego doświadczenia nie masz ;->

jestem chamski. 5 Zdrowasiek.

brak mnie

dawno mnie nie było. wszyskto to dlatego, że… pracowałem!
ciężkie jest życie,
trzeba rodzinę wyżywić, z dziećmi pobyć – nie ma łatwo.

życzę sobie, ażeby niedługo „praca” składająca się z dwoch czynników:
praca = charowanie + zastrzyk finansowy,
przemieniło się na:
praca = zastrzyk finansowy,
a charowanie zostałoby strącone w osad!