Rewolucje kulinarne Wujka Leszka

Rewolucje kulinarne Wujka Leszka, legendy fotografii sportowej, pod tytułem „Niech się Sowa przy mnie chowa”.

Wujek zwiedził pół świata i podzielił się swoimi doznaniami kulinarnymi.

  1. W Japonii Nagano najbardziej smakowały mu produkty z MC Donald’a.
  2. W Korei (Seulu) przeżył dzięki zupkom chińskim.
  3. 3. W Moskwie polubił gęsty kefir z Finlandii oraz piwo Żywiec, a ciekawostką kulinarną była przerwa obiadowa w restauracjach w porze obiadu.
  4. 4. W Gujanie Brytyjskiej jedna z dziennikarek amerykańskich okazała się prekursorką obecnie modnego kierunku w sztuce prezentowanego przez artystę Uklańskiego o nazwie „Appropriation”, czyli zawłaszczenie – tak postąpiła z butelką wody. Był upał. Umierał z pragnienia. Klął w myślach. Przeżył.
  5. W Stanach Zjednoczonych w Atlancie zasmakował w panierowanych udkach kurczaka po $1 za sztukę, oraz okrągłych ciasteczkach z bakaliami (dawali za darmo w serwisie Canona).
  6. W australijskim Sydney przeżył dzięki różnym odmianom chińszczyzny. Porcje serwowali ogromne.
  7. W malezyjskiej części Borneo jadł racje wojskowe w torebkach z folii aluminiowej zalewane wodą. Po czymś takim przez kilka dni odechciewało się jedzenia.
  8. W Portugalskim Porto poznał słodycz kwaśnego wina, gdy po kęsie krwistego steku w ostrym sosie Tabasco, gasił pożar w ustach winem wytrawnym.
  9. W Pekinie najbardziej smakował mu sok jabłkowy Hortextu, który po kilkunastu godzinnej podróży samolotem zaoferował redaktor Sylwek Sikora z „Przeglądu Sportowego”.

I można by tak długo…

Zbliżały się Święta Wielkiej Nocy… Ze swoją przyjaciółką i redakcyjną koleżanką Kamą Zboralską (tą od Warszawskich Targów Sztuki), rozprawiali o wyższości mrożonych zup nad świeżymi. Wyszło im, że mrożonki szybciej się robi i nie brudzą rąk. W tym byli zgodni do momentu, gdy Wuj pochwalił się, że do zupy grzybowej wsypuje garść zacierek i w plasterki pokrojone parówki.
-Do grzybowej dodajesz parówki? – upewniła się Kama. Wujek potwierdził.
Po chwili milczenia zaproponowała, by napisał nową książkę kucharską.

Okazja nadarzyła się rychło – w Prima Aprilis, karta bankowa Wuja straciła ważność, a nowej nie dostał. Święta za pasem. Za pożyczone środki wyprawił śniadanie Wielkanocne. Po Świętach ani karta bankowa, ani nowy PIN nie nadeszły, a jeść się chciało. Wuj z resztek produktów poświątecznych zaczął tworzyć nowe kompozycje kulinarne.

Przedstawię je w kolejnych odsłonach !

mini 1977  Leszek  F.  img002